Języki obce

Mam wrażenie, że ludzie dzielą się na tych, którzy bez problemu przyswajają języki obce i  na tych drugich – którzy mogą się uczyć i uczyć – i bez znaczenia ile czasu przeznaczą na naukę – nie będą orłami. Być może się dogadają – ale nie będzie to poziom pro… Ja niestety należę do tych drugich. Przykładem na potwierdzenie moich słów jest mój pierwszy wyjazd zagraniczny. Po 5 latach nauki angielskiego w podstawówce, po 4 latach nauki w liceum i następnych 3 latach nauki na studiach – nie zrozumiałam prostego „How was your trip?”… Nie zrozumiałam to jedno – drugie to, że nie wiedziałam co mam odpowiedzieć – oprócz prostego OK:)

edukacjaDziś jest o tyle lepiej – że musiałam się zmusić do mówienia – i od tego pamiętnego wyjazdu – nauczyłam się mówić opisowo, dzięki czemu nie zatykam się już z powodu braku słownictwa;) Aczkolwiek – tak czy siak – mam wrażenie, że kiepsko to wszystko u mnie wygląda, a biorąc pod uwagę ilość poświęconego czas – myślę, że powinnam lepiej to ogarniać.

Zdecydowanie lepiej radzi sobie z językami mój mąż – który ogarnia właściwie wszystko – na co ma ochotę. Mówi po angielsku, niemiecku, norwesku – a ostatnio miał okazję poznać fiński. I to co potrzebuje – to już umie. Ja sobie mogłabym język połamać – sami spróbujcie to wypowiedzieć: uretaanielementti, mineraalivillaelementti, polyuretaanieriste. Znalazłam te wyrazy na stronie http://fasmer.fi/ – i jest to prosty język techniczny;) Tak więc – jak widać – trzeba mieć smykałkę, żeby być dobrym w językach…